AUTA

AMG na nowe czasy – Mercedes-AMG E 53 Hybrid 4Matic+

Mercedes-AMG od lat buduje swoją tożsamość na pozornych sprzecznościach.

Z jednej strony komfort, cisza i luksus klasy E. Z drugiej – bezpośredniość, reakcja i brutalna skuteczność właściwa samochodom z Affalterbach.

Nowy Mercedes-AMG E 53 Hybrid 4MATIC+ jest kolejnym etapem tej filozofii, ale też wyraźnym sygnałem, że AMG nauczyło się nowego języka. Języka elektryczności. I – co ważniejsze – nauczyło się nim mówić bez utraty własnego akcentu. To nie jest hybryda „z obowiązku”. To AMG, które świadomie korzysta z technologii.

Auto użyczone przez Mercedes-Benz Polska 

Design: siła podana bez demonstracji

E 53 Hybrid nie epatuje agresją. Jego sylwetka nie krzyczy, nie prowokuje, nie próbuje na siłę udowadniać sportowych aspiracji. Zamiast tego deklaruje je spokojnie. Charakterystyczny grill Panamericana, szeroki rozstaw kół, napięte linie nadkoli i idealnie zbalansowane proporcje sprawiają, że samochód wygląda solidnie, pewnie i dojrzale.

Z bliska widać precyzję: fakturę wlotów powietrza, detale dyfuzora, subtelne oznaczenia AMG. Jednocześnie łatwo zauważyć, że E 53 nie odcina się radykalnie od „zwykłej” klasy E. To świadomy wybór. AMG w tej odsłonie stawia na dyskrecję, co dla jednych będzie zaletą, a dla innych oznaką zbyt dużej powściągliwości. To nie auto dla kogoś, kto chce być zauważony. To auto dla kogoś, kto chce wiedzieć, czym jedzie.

Wnętrze: komfort, który uspokaja, technologia, która wymaga chwili

Kabina E 53 Hybrid to klasyczny Mercedes w nowoczesnym wydaniu. Po zamknięciu drzwi świat zewnętrzny znika. Cisza, miękkość, doskonała izolacja. Fotele AMG oferują świetne podparcie, ale pozostają wygodne nawet po kilku godzinach jazdy. Ciekawym dodatkiem jest kierownica wykończona włóknem węglowym oraz alcantara. Jest niewątpliwie efektowna, do tego bardzo dobrze leży w rękach. Jednak alcantara wymaga szczególnej pielęgnacji w momencie, kiedy ma styczność z gołymi dłońmi. Jeśli się o nią nie zadba, to szybko przestanie cieszyć swoją fakturą. 

Superscreen MBUX dominuje wizualnie i technologicznie. Jest szybki, efektowny, naszpikowany funkcjami – choć wymaga chwili przyzwyczajenia. Dotykowa obsługa i ilość informacji sprawiają, że nie każdy element jest intuicyjny od pierwszego kontaktu. To wnętrze nowoczesne, niemal futurystyczne, ale mniej „mechaniczne” niż w dawnych AMG. Dla jednych to naturalna ewolucja luksusu, dla innych – znak czasów, w których technologia zaczyna grać pierwsze skrzypce. W czasie jazdy możemy się rozkoszować idealnym brzmieniem audio stworzonego przez firmę Burmester – jest warte każdych pięniędzy!

Napęd: serce AMG, wsparte elektrycznością

Pod maską pracuje trzylitrowa, rzędowa szóstka z turbo – konstrukcja doskonale znana fanom AMG. Silnik benzynowy współpracuje z mocnym silnikiem elektrycznym, tworząc układ hybrydowy o mocy systemowej 585 KM. W trybie Race Start moc wzrasta do 612 KM, a maksymalny moment obrotowy sięga 750 Nm.

Efekt? Przyspieszenie do 100 km/h w 3,8 sekundy i sposób oddawania mocy, który robi ogromne wrażenie. Moment dostępny niemal natychmiast, brak opóźnień, płynne przejścia między źródłami napędu. Napęd 4MATIC+ dba o trakcję, a elektronika działa w tle, nie narzucając się kierowcy.

Bateria pozwala realnie przejechać nawet około 100 km w trybie elektrycznym, a co istotne – E 53 obsługuje szybkie ładowanie DC do 55 kW. To oznacza, że hybryda nie jest skazana wyłącznie na nocne ładowanie z wallboxa. W praktyce można szybko uzupełnić energię i realnie korzystać z elektrycznego trybu także w trasie.

Masa i fizyka: granice, których nie da się ukryć

Hybrydowy układ oznacza jednak jedno: masę. Sporą. Mercedes zrobił wiele, by ją zamaskować – adaptacyjne zawieszenie, skrętna tylna oś, precyzyjne zestrojenie układu kierowniczego. W większości sytuacji pozwala to nie odczuwać tego, że jedziemy dużym, cięzkim sedanem.

Jednak przy bardzo dynamicznej jeździe czuć, że E53 Hybrid jest bardziej szybkim gran turismo niż lekkim sportowym sedanem. W trybach Sport i Sport+ zawieszenie potrafi być wyraźnie twardsze, szczególnie na dużych felgach i gorszych nawierzchniach. To cena za kontrolę nad niemal 600-konną limuzyną. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem gotów ją zapłacić.

Polska codzienność – prawdziwy test charakteru

Trasa Siechnice → Jelenia Góra w ulewie, korkach i przy średniej prędkości 49 km/h przyniosła spalanie 8,9 l/100 km. Więcej stania niż jazdy. Powrót do Wrocławia – 7,5 l/100 km przy 66 km/h. Co istotne: na pustej baterii w obu przypadkach.

I właśnie wtedy widać, czym jest E53 Hybrid. Nawet bez energii elektrycznej pozostaje kulturalny, płynny i przewidywalny. Oczywiście, hybryda najlepiej pokazuje swoje zalety wtedy, gdy jest regularnie ładowana. Bez tego traci część swojego sensu, choć nie traci charakteru.

Dwa światy, kilka kompromisów

W trybie EV E 53 jest niemal bezszelestną limuzyną. W Sport+ staje się pełnoprawnym AMG – szybkim, zdecydowanym, skutecznym. Przyspieszenie wciąż imponuje, choć w codziennym ruchu częściej walczy się z infrastrukturą drogową niż z brakiem mocy.

Nie każdy polubi syntetyczne wspomaganie dźwięku w kabinie. Mniejszy bagażnik i krótszy zasięg między tankowaniami to konsekwencje hybrydowej architektury. To nie wady dyskwalifikujące, ale elementy, które wymagają świadomego wyboru.

Podsumowanie: AMG na nowe czasy

Mercedes-AMG E 53 Hybrid 4MATIC+ to samochód dojrzały. Świadomy technologii, świadomy kompromisów, świadomy swojej roli. Nie próbuje być E 63. Nie próbuje udawać auta torowego. Jest szybki, komfortowy, nowoczesny i – mimo elektryfikacji – wciąż bardzo „AMG”.

To most między przeszłością a przyszłością marki. A także jeden z najbardziej kompletnych przykładów tego, jak dziś może wyglądać sportowa limuzyna klasy premium.

Tekst i foto: Bartek Teklak

Komentarze (aby komentować zaloguj się na Facebook)

komentarzy

Do góry