Za użyczenie pojazdu do testu dziękujemy Skoda Polska!
Kiedy słyszysz oznaczenie „RS”, automatycznie pojawia się konkretne wyobrażenie. Agresywniejszy charakter, sportowe emocje, twardsze reakcje i samochód, który od pierwszych metrów próbuje pokazać kierowcy swój temperament.
I właśnie dlatego Skoda Elroq RS trochę mnie zaskoczył.

Bo to RS… ale bardzo w stylu Škody.
Nie próbuje być przesadnie agresywny. Nie prowokuje do szybkiej jazdy i nie buduje swojej tożsamości na „krzyczeniu” mocą. Zamiast tego daje coś, co po kilku dniach zaczyna się doceniać znacznie bardziej: poczucie kontroli, komfort i ogromny spokój za kierownicą.
I chyba właśnie o to tutaj chodzi.

RS, który nadal jest bardzo… uporządkowany
Pierwsze wrażenie?
Elroq RS wygląda nowocześnie i dynamicznie, ale nadal pozostaje samochodem bardzo „czystym” stylistycznie. Nie ma przesadnych przetłoczeń czy zbędnego efekciarstwa. To bardziej nowoczesna elegancja z lekkim sportowym charakterem niż elektryk próbujący udawać torowe auto.
Podobnie jest podczas jazdy.
Tak – mocniejszy wariant RS wyraźnie lepiej przyspiesza i daje większy zapas podczas wyprzedzania. Czuć, że samochód ma więcej energii niż standardowe wersje. Ale jednocześnie nie prowokuje do dynamicznej jazdy.
To bardziej styl:
„mogę szybciej, ale nie muszę”.
I właśnie przez to Elroq RS wydaje się bardzo dojrzały.

Komfort przede wszystkim
W środku nadal czuć DNA współczesnej Škody. Jest przestronnie, wygodnie i bardzo praktycznie.
To samochód, w którym po prostu dobrze się siedzi – zarówno podczas krótkiej jazdy po mieście, jak i wielogodzinnych tras.
A tych podczas testu nie brakowało.
Warszawa – Wrocław, później Szklarska Poręba i kolejne setki kilometrów pokonywane zarówno autostradą, jak i w mieście. Elroq RS bardzo szybko pokazał, że najlepiej czuje się właśnie w takich mieszanych warunkach.
Przy prędkościach autostradowych około 120–140 km/h samochód pozostaje stabilny, pewny i przewidywalny. Nie ma poczucia nerwowości ani „walki” z autem przy wyższych prędkościach.

Zasięg, który realnie daje spokój
Tutaj Elroq RS naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył.
Startując z Warszawy przy 92% baterii, samochód pokazywał 404 km zasięgu. Do ładowarki w Prusaku dojechałam z 18% i około 51 km zapasu.
Po około 30 minutach ładowania bateria wróciła do okolic 80%, a po dotarciu do Wrocławia nadal miałam około 55% i blisko 200 km zasięgu.
Kolejna trasa:
Wrocław – Warszawa.
Start:
91% i 430 km zasięgu.
Ładowanie w Łodzi trwało około 25 minut – do około 80%. Przy jeździe 120–140 km/h średnie zużycie energii wyniosło około 20 kWh/100 km, co jak na najmocniejszą wersję RS jest bardzo dobrym wynikiem.
W mieście samochód potrafił pokazać nawet około 487 km zasięgu na pełnym ładowaniu.
Wrocław – Szklarska Poręba – Wrocław 100% – 415km, 36% 161km
I właśnie tutaj czuć największą różnicę względem wielu elektryków – Elroq RS nie wywołuje stresu związanego z baterią. To samochód, którym po prostu jedziesz.

Systemy bezpieczeństwa – czasem aż za bardzo
Škoda mocno stawia tutaj na bezpieczeństwo i… momentami potrafi być bardzo stanowcza.
System ostrzegania o możliwej kolizji działa wyjątkowo głośno i trudno go zignorować. Z jednej strony to ogromny plus, szczególnie podczas dłuższych tras. Z drugiej – osoby bardziej wrażliwe na dźwięki mogą uznać go za zbyt intensywny.
Podobnie działa kontrola trzymania kierownicy podczas jazdy na tempomacie.
Jeśli prowadzimy jedną ręką zbyt długo, auto najpierw wyświetla ostrzeżenie, później zaczyna wydawać dźwięki ostrzegawcze, a finalnie potrafi delikatnie zahamować.
I choć rozumiem ideę bezpieczeństwa, momentami miałam wrażenie, że samochód aż za bardzo chce pilnować kierowcy.

RS, ale nadal po swojemu
Chyba właśnie tym Elroq RS różni się od wielu sportowo stylizowanych elektryków.
On nie próbuje być agresywny na siłę.
Nie buduje charakteru sztuczną „sportowością”. Zamiast tego daje kierowcy komfort, przewidywalność i poczucie kontroli – tylko w szybszym wydaniu.
To samochód dla osób, które lubią mieć zapas mocy, ale nie potrzebują udowadniać tego na każdych światłach.
Szczerze?
Im dłużej nim jeździłam, tym bardziej rozumiałam sens tego auta.
Tekst:Karolina Krajewska
Foto: Bartek Teklak
Komentarze (aby komentować zaloguj się na Facebook)














