#KobiecymOkiem

#KobiecymOkiem 15 – 455 koni spokoju – Volvo XC90 T8

Niektóre samochody robią wrażenie od pierwszego odpalenia silnika.

Volvo XC90 działa inaczej.

To auto nie próbuje Ci niczego udowodnić. Nie krzyczy designem, nie prowokuje agresywną jazdą i nie zachowuje się jak SUV, który za wszelką cenę chce być sportowy.

A mimo to… po kilku dniach zaczynasz rozumieć jego fenomen.

Spokój ostateczny

Testowany egzemplarz w wersji Ultra Black Edition, w kolorze Denim Blue, wygląda dokładnie tak, jak jeździ elegancko, spokojnie i dojrzale. To samochód, który bardziej buduje atmosferę niż robi efekt „wow” na światłach.

I chyba właśnie dlatego zrobił na mnie tak dobre wrażenie.

Pierwsze, co poczułam po wyjechaniu nim w trasę?

Spokój.

Warszawa – Wrocław, później powrót do stolicy. Kilkaset kilometrów autostrady, prędkości 120–140 km/h i cisza, której naprawdę trudno szukać w wielu współczesnych SUV-ach. To jeden z tych samochodów, po których nie wysiadasz zmęczona/y.

Wentylowane fotele ze skóry Nappa, masaż i świetne wyciszenie wnętrza sprawiają, że nawet dłuższa podróż staje się po prostu przyjemna. Nie czułam „przejechanej” trasy, bólu pleców ani zmęczenia typowego dla wielu dużych aut.

Volvo doskonale wie, jak projektować komfort.

Raj dla audiofila

Ogromne wrażenie po raz kolejny zrobiło na mnie audio Bowers & Wilkins.

I nie chodzi nawet o samą moc dźwięku, tylko o jego jakość. W połączeniu z laminowanymi szybami i wyciszeniem wnętrza muzyka brzmi tutaj wręcz intymnie.

To samochód, w którym naprawdę chce się zostać chwilę dłużej po zaparkowaniu.

 

Wielkość ma znaczenie?

XC90 jest dużym autem i nie da się tego ukryć.

Podczas parkowania czy jazdy w węższych ulicach trzeba być bardziej uważnym. To SUV, który wymaga przyzwyczajenia do swoich gabarytów.

Ale jednocześnie daje ogromne poczucie bezpieczeństwa i stabilności. Aktywne zawieszenie pneumatyczne nie tworzy efektu „płynięcia”, ale świetnie utrzymuje kontrolę nad autem i sprawia, że nawet przy wyższych prędkościach samochód pozostaje niezwykle pewny.

Hybryda w sportowej odsłonie

Układ plug-in hybrid o mocy 455 KM brzmi bardzo dynamicznie i… rzeczywiście taki jest.

Tutaj czuć moc.

Auto przyspiesza płynnie, ale zdecydowanie. Nie ma wrażenia ospałego, ciężkiego SUV-a. Podczas wyprzedzania czy szybszej jazdy na autostradzie zapas mocy daje ogromny komfort psychiczny.

Na trasie Warszawa – Wrocław spalanie wyniosło około 7,9 l/100 km przy korzystaniu z naładowanej baterii. W drodze powrotnej, już bez wsparcia elektrycznego, wzrosło do 10,3 l/100 km.

I właśnie tutaj widać sens tego napędu – najlepiej działa wtedy, kiedy faktycznie pamiętamy o ładowaniu.

W czasie domowym od 0% do 15% czas ładowania zajął około 4h więc musimy ubić się nieco w cierpliwość.

Podsumowanie

Po tygodniu spędzonym z XC90 utwierdziłam się w jednym: to świetny samochód.

Ale nie dlatego, że jest największy, najmocniejszy czy najbardziej luksusowy.

To świetny samochód dlatego, że dokładnie wie, kim jest.

Czy XC90 jest dla mnie? Dzisiaj nadal wybrałabym XC60.

Jest bliższe moim potrzebom, łatwiejsze w codziennym użytkowaniu i daje niemal ten sam poziom komfortu.

Ale gdybym miała rodzinę, regularnie pokonywała setki kilometrów tygodniowo i szukała samochodu na lata XC90 byłoby jednym z pierwszych modeli, które postawiłabym na swojej liście.

Tekst i foto: Karolina Krajewska

Komentarze (aby komentować zaloguj się na Facebook)

komentarzy

Do góry